Jeż spotyka prostytutkę

Z Etgarem Keretem rozmawiał Piotr Pytlakowski, 4 sierpnia 2001, źródło: Polityka

Miano skandalisty otrzymał pan po napisaniu opowiadania o kocie imieniem Rabin. Było to po śmierci uwielbianego w Izraelu premiera Rabina. Uznano, że nadając kotu, którego przejechał samochód, imię premiera, złamał pan tabu i przekroczył normy.

A ja po prostu po swojemu uczciłem pamięć wielkiego człowieka. Każdy czcił go wtedy tradycyjnie. Przeważnie kupowano w sklepach świece, zapalano je i to był zbiorowy rytuał, spełnienie obowiązku. Chciałem wyrazić swój żal indywidualnie. Nie miałem ochoty dawać zarobić sklepom handlującym świecami, bo śmierć premiera nie powinna być powodem do osiągania przez handlarzy zysków. Kota z opowiadania kochały dzieci. Kiedy zginął pod kołami samochodu, dzieci przeżyły szok. Kiedy odszedł premier Rabin, całe społeczeństwo przeżyło szok.

W swoich komiksach ośmiesza pan izraelskie wojsko, generalicja pana nienawidzi.

Nie ukrywam, że wojskowy styl życia zawsze mnie drażnił, ale to nie dotyczy akurat izraelskiej armii. Służbowy dryl jest uniwersalny, każde społeczeństwo ma swoją armię i swoich Szwejków.

W armii izraelskiej był pan Szwejkiem?

Miałem 19 lat, kiedy mnie wcielono. Od początku były kłopoty z dyscypliną. Odmawiałem wykonywania rozkazów, nie stawiałem się na apele, nie potrafiłem zasnąć na rozkaz i na rozkaz się obudzić. Przenoszono mnie karnie z jednostki do jednostki, zamykano na odwachu. W końcu trafiłem do specjalnej jednostki, ukrytej pod kryptonimem Quasimodo. Znajdowała się kilka pięter pod ziemią, w pokojach nie było więc okien i pracowaliśmy nieustannie przy świetle elektrycznym. Obsługiwałem tajne urządzenie, rodzaj komputera do szyfrów. Pełniłem 48-godzinne dyżury. Byłem wtedy zupełnie sam. Kiedyś urządzenie się zepsuło, a ja, rzecz jasna, nie umiałem go naprawić. To bardzo dramatyczne przeżycie. W ogóle żołnierze ciężko ten rodzaj służby znosili, już po dwóch miesiącach przenoszono ich do innych jednostek, bo zwyczajnie wariowali. A ja tam służyłem 2 lata i 8 miesięcy. Żeby nie zwariować, zacząłem pisać opowiadania. To w wojsku narodził się we mnie pisarz.

Ale pisał pan wtedy jedynie do szuflady, pierwszy zbiór opowiadań pt. ?Rury? wydano panu w 1992 r.

Po wojsku zacząłem studiować na uniwersytecie. Tam też nawalałem z dyscypliną, chronicznie spóźniałem się na zajęcia. Dowiedziałem się, że chcą mi karnie odebrać stypendium, a to oznaczało koniec kariery naukowej. Promotor powiedział, że uratować mnie może tylko jakiś rewelacyjny projekt, który zrealizuję w ramach naukowych badań. Dałem mu opowiadania, które wtedy pisałem jak zwykle do szuflady. Właściwie spodziewałem się, że to ostatecznie zakończy mój pobyt na uczelni, bo byłem przekonany, że są po prostu złe. Po kilku dniach zatelefonował do mnie wykładowca literatury. Powiedział, że opowiadania są dość perwersyjne i zażądał, abym dostarczył ich więcej. Myślałem, że się ze mnie nabija i rzuciłem słuchawkę. Ale okazało się, że on do sprawy podchodził całkiem serio. Stypendium mi nie odebrano, a ten wykładowca pomógł mi wydać debiutancki tomik.

Ostatnie wydania pańskich książek sprzedają się w dziesiątkach tysięcy egzemplarzy. Stał się pan człowiekiem sukcesu?

Sukces to pojęcie względne. Są w Izraelu pisarze elitarni, hołubieni przez krytykę, ale ich książki sprzedają się słabo. Są pisarze sprzedający dużo, ale w opinii krytyków słabi. Moja pierwsza książka miała dobre recenzje, ale w ogóle się nie sprzedała. Druga, zbiór opowiadań pt. ?Tęsknota za Kisingerem?, recenzje miała gorsze, a rozeszła się całkiem dobrze. Bez wątpienia odniosłem sukces w dwóch statystykach. Cieszę się największą spośród tutejszych pisarzy popularnością wśród więźniów. Przoduję też w kategorii literatów, których książki najczęściej kradną w księgarniach. Ostatnio spotkała mnie fala społecznej krytyki, bo latem wydałem komiks w nietypowym formacie. Ma wielkie gabaryty, trudno wynieść go z księgarni niepostrzeżenie. Takie książki masz wydawać zimą, doradzano mi, bo wtedy łatwiej je schować pod płaszczem.

Narratorem większości pańskich opowiadań jest dzieciak, wrażliwy chłopiec. Postrzega świat naiwnie i stawia naiwne pytania.

To pociągające dla pisarza, bo dorosłemu nie wybacza się zadawania naiwnych pytań, a dziecko ma do tego prawo. Pytania mojego bohatera są ważne, a jeszcze ważniejsze odpowiedzi, jakie uzyskuje.

Ale nie pisze pan literatury dla dzieci, wszystko skierowane jest do świata ludzi dorosłych, nawet pańskie komiksy.

Chętnie po moją twórczość sięga młodzież, to mnie cieszy. Kiedyś podjąłem próbę napisania opowiadania dla dzieci, poproszono mnie o to, bo miał wyjść zbiór dziecięcy napisany przez znanych tutejszych literatów. Nie wiedziałem, jak się do tego zabrać, poprosiłem wydawcę o radę. Powiedział, że najlepiej jak bohaterem będzie zwierzątko, a przesłaniem szlachetne uczucie, np. miłość. Więc napisałem o jeżu, który spotyka prostytutkę i zakochuje się w niej platonicznie, marzy o tym, aby móc z nią porozmawiać. W tym celu zamierza wysłać ją na studia, na wydział zoologiczny, aby tam nauczyła się języka jeży. Nic z tego nie wychodzi i jeżyk jest zmartwiony. Opowiadania rzecz jasna mi nie przyjęto, wpisano mnie natomiast na czarną listę pisarzy mających zakaz tworzenia dla dzieci.

Pan urodził się w Izraelu, ale pańska mama w Polsce. Ona wciąż mówi po polsku, interesuje się krajem, który był jej pierwszą ojczyzną, pan języka polskiego nie zna i mało wie o Polsce. Czy polskość matki ma jakiś wpływ na pańską twórczość?

Moja matka mówi, że ja tak naprawdę piszę po polsku i skrycie tłumaczę to na hebrajski. Uważa, że mam typowo polski styl i polskie poczucie humoru. Nie wiem, czy ma rację, bo rzeczywiście słabo znam polskie realia, chociaż w Polsce byłem już dwa razy i bardzo mi się tam podoba. Nie jestem jednak Polakiem, ale Izraelczykiem. Chociaż nie, bardziej niż Izraelczykiem jestem Żydem. Żydzi z wielu powodów zawsze byli częścią jakiegoś społeczeństwa, ale tak jak emigranci stali trochę z boku i krytycznie oceniali tubylców. To denerwowało miejscowych, bo uderzało w ich poczucie patriotyzmu, od którego tylko krok do szowinizmu i nacjonalizmu. Żydzi w swojej krytyce bywali ironiczni, bo ironia to jedyna broń słabego. A nacjonaliści nienawidzą ironii, więc nienawidzą też Żydów. Mój paradoks polega na tym, że ja jestem takim ironistą wobec Izraelczyków, czuję się tutaj trochę jak Żyd z diaspory. Patrzę na tutejsze społeczeństwo z sympatią, ale i z poczuciem wyobcowania.

W pańskich opowiadaniach przewija się motyw Holocaustu. Zbrodnia dokonana na europejskich Żydach to ważny temat, ale żyje pan na co dzień w kraju ogarniętym całkiem współczesnym konfliktem. Wątek krzywdy Palestyńczyków nie pojawia się jednak w pańskiej twórczości, nie potrafi im pan współczuć?

Z oddali wszystko wydaje się proste, jest konflikt, trzeba go rozwiązać. To prawda, że Palestyńczycy na początku byli ofiarami. Obiecywano im państwo i nie wywiązano się z obietnic. Ale teraz oni wykorzystują pozycję ofiary. Nie chcą ugody, chcą wszystkiego. Nie mogę być po ich stronie, kiedy obok mojego domu wybucha bomba na dyskotece dla młodzieży i ginie tyle dzieciaków. Ich skrzywdzono, a teraz oni krzywdzą ? dwie krzywdy nie tworzą sprawiedliwości. Oni wpadli w podobny syndrom jak Michael Kohlhaas, bohater opowiadania pisarza niemieckiego Heinricha von Kleista. Możnowładca zabrał mu konie, ukradł je po prostu. Pokrzywdzony zaczął walkę, skrzyknął ludzi i jak Robin Hood zaczął napadać na bogatych. Kiedy stał się już bardzo niebezpieczny, zaproponowano mu rozejm. Dostaniesz wysokie odszkodowanie, tylko schowaj oręż. Nie chciał pieniędzy, nie chciał nic, chciał tylko swoich koni. Ale te konie już od lat nie żyły, nie można było mu ich oddać. Palestyńczycy muszą zrozumieć, że ich konie już dawno umarły. W moich opowiadaniach wątek palestyński pojawia się rzadko, bo pisarstwo wypływa z czegoś nie do końca uświadomionego. Nie potrafię, ot tak, usiąść i napisać opowiadanie tylko dlatego, że temat jest bardzo ważny. Przeżycia Holocaustu mam zakodowane w duszy, były udziałem mojej matki. Współczuję Palestyńczykom, ale jeszcze nie umiem tego twórczo wyrazić.




Etgar Keret

Etgar Keret

Najnowasza książka

Tęskniąc za Kissingerem Etgar Keret

Szukaj na stronie

Sonda

Która książka Etgara Kereta podobła Ci się najbardziej?

Zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

Inni pisarze(.org)

Flickr stream