Osiem procent z niczego sobie opowiadań
ELKa, 12 lutego 2006, źródło: Magazyn Świat
Zwykle wydawcy wydają same arcydzieła. Tak przynajmniej mówią. Nic wiec dziwnego, ze należąc do sceptyków “od zawsze” i tym razem nie byłem specjalnie zaskoczony wyrazami uznania ze strony jednej z osób pracujących w WAB.
Czekało mnie jednak spore zaskoczenie. Powiem od razu przyjemne, miłe. Spiesząc się by zdążyć z recenzją do niedzielnego wydania wziąłem po prostu do ręki najcieńszą z przysłanych mi ostatnio książek nie “wybrzydzając” jak zwykle, nie przyglądając się okładkom, słowem nie szukając przysłowiowej “dziury w całym”
Bezpretensjonalność, autentyzm wypowiedzi i to krótkiej formie opowiadań stanowi o istocie pisarstwa Etgara Kereta, pierwszego chyba za znanych mi izraelskich twórców, któremu nie ciąży garb przeszłości, a który może wreszcie pozwolić sobie na tak bardzo potrzebny dystans wobec własnej i nie tylko własnej przeszłości.
“8% z niczego” raz smutne, raz zabawne - jak życie, które się troczy wokoło nie ma ambicji być dziełem wielkim, wybitnym i cytowanym bez umiaru. O po prostu kolejny “uczciwie zrobiony” zbór opowiadań o współczesnych problemach współczesnych autorowi ludzi. A, że Keret jest obserwatorem nader bystrym i w dodatku obdarzonym pisarskim talentem efekt jego pracy jest godzien uznania. Zresztą czy może być złym pisarzem, a tym bardziej człowiekiem ktoś, kto kupuje od portorykąńskiego ćpuna za dziesięć dolarów największy na świecie księżyc? I to gdzie w dodatku? W Filadelfii….
A ponieważ nie ważne jest to, co ludzie mówią w oczy, a to co mówią za plecami mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że to dobre opowiadania. Autor i tak tego nie przeczyta.
